Negocjacje trwają od dawna. Co zrobić, Modlin czy Radom, a może narodowy port centralny? Od wielu lat narodowym środkiem transportu Polaków były narty, Adam i Justyna pokazali jak się jeździ. Potem dołączył bolid, Robert był prekursorem tego szaleństwa. Teraz nie ma dnia bez tematu o maszynach latających. Helikoptery dla wojska, śmigłowce dla policji i pogotowia, samoloty dla VIP-ów itd. No to skoro wszyscy latają, to i lotnisk nam trzeba. Analizy mówiące o wykorzystaniu lotnisk lokalnych pokazują słabość tych inicjatyw. 

Co prawda lotnisko w Radomiu leży 100 km od Warszawy, Modlin natomiast tylko 40 km, lecz Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze zadecydowało o rozbudowaniu Radomia. Warszawa pilnie potrzebuje nowego lotniska, jak mówią znawcy. Okęcie, które odprawia rocznie 16 milionów pasażerów posiada maksymalną przepustowość ok. 22 milionów osób i za kilka lat nie będzie w stanie odprawić rosnącej liczby pasażerów. Poza tym PPL potrzebuje zwolnić miejsce dla LOT-u, warszawskie lotnisko ma się stać ważnym portem przesiadkowym. Tanie linie latające z Okęcia, jak na przykład Wizzair, będą zmuszone przenieść się do Radomia. Modlin jest obecnie wykorzystany praktycznie w 100% przez Ryanair. Dlaczego nie rozbudować Modlina? 

Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, PPL podjęły decyzję korzystając z konsultacji brytyjskiej firmy projektowej Arup. Konsultant wyliczył, że w Radomiu potrzebne będą inwestycje rzędu 425 milionów złotych na wydłużenie pasa startowego i zbudowanie nowego miejsca odpraw. Port będzie mógł obsługiwać trzy miliony pasażerów rocznie. Jeśli plany się powiodą, pierwsi pasażerowie polecą z Radomia na przełomie 2019-2020 roku.

Uruchomione cztery lata temu lotnisko jest obecnie praktycznie martwe. Żadne loty rozkładowe nie odbywają się od października 2017. Paradoksalnie ten fakt przemawia na jego korzyść. Jak stwierdził prezes PPL Mariusz Szpikowski, „lotnisko w Radomiu będzie trzeba zbudować od nowa, ale będzie to tańsze niż budowanie lotniska w dowolnym miejscu od zera, chociażby ze względu na istniejącą drogę startową”. Dodał, że „w Modlinie droga startowa, która musiałaby być remontowana pod ruchem, kosztowałaby ponad 200 milionów złotych i praktycznie na czas trwania tej inwestycji musiałaby być budowana od zera druga droga startowa”.

Wybór Radomia oburzył właścicieli modlińskiego lotniska, w którym notabene PPL ma 30% udziałów. Krytycy wskazują, że czas dojazdu 100 km do Radomia będzie nieporównywalnie dłuższy niż do Modlina i wysuwają zastrzeżenia co do wyliczeń kosztów inwestycji w obu lokalizacjach sporządzonych przez Arup. Oponenci przypominają też, że radomskie lotnisko jest odległe zaledwie trzy kilometry od centrum miasta. Spór może też mieć charakter polityczny, ponieważ rozbudowę lotniska w Radomiu popierają prominentni działacze PiS z regionu: Adam Bielan, wicemarszałek Senatu i Marek Suski, szef gabinetu politycznego premiera.

To wobec tego kto siedzi przy tym negocjacyjnym stole? Czyje racje wygrają? Czy będziemy oglądali spektakl politycznych prezentacji siły? Argumenty za i przeciw są często bardzo emocjonalne, ale i też nie dają możliwości sprawdzenia, kto operuje faktami a kto faktami alternatywnymi. Mamy tu typowe negocjacje wielostronne: politycy, lokalni włodarze, mieszkańcy miejscowości, pasażerowie, pracownicy lotnisk itd. Czy ktoś będzie chciał posadzić tych ludzi przy stole? Czy ktoś pokusi się o koordynację procesu? 

Mimo stosunkowo dużej odległości od Warszawy (chociaż wiele lotnisk w Europie położonych jest w podobnej odległości do stolicy) radomskie lotnisko ma wiele atutów. Jest nowe, ze sporym potencjałem demograficznym – może liczyć na pasażerów z Warszawy i z Kielc, no i w miarę łatwym do rozbudowy. Dojazd z Radomia do Warszawy i do Kielc znacząco się poprawi w chwili uruchomienia całości drogi ekspresowej S7 (Gdańsk–Rabka). Niestety wciąż nie wiadomo, kiedy pociągi z Radomia czy Kielc do Warszawy jeździć będą w takim tempie jak 20 lat temu, czyli szybko. Dzisiejszy rozkład jazdy PKP pokazuje kilka połączeń Warszawa–Radom, wszystkie to 2-2,5 godziny. Gratulacje, wygląda na to, że lot do Londynu od wyjścia z domu do dostania się do centrum stolicy Wielkiej Brytanii zajmie nam około 12 godzin. Czyli jeśli będę chcieć wylecieć na weekend w sobotę i wrócić w niedzielę wieczorem, zjem w Londynie kolację i prześpię się kilka godzin. Już widzę ten entuzjazm. Jeśli, zgodnie z raportem PWC, w 2030 roku około 80 milionów pasażerów ma szansę latać z Polski i do Polski (2017 to około 40 milionów), to żeby rzeczywiście zachęcić do tego rozwiązania, trzeba wymyślić coś lepszego.  

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here