Mediacje i negocjacje

Obowiązkowe mediacje i negocjacje przed rozwodem to nowy (choć nie do końca) pomysł ministerstwa sprawiedliwości. W połowie lutego podczas posiedzenia jednej z komisji sejmowych, Dariusz Cieślik, wiceszef departamentu spraw rodzinnych i nieletnich, potwierdził, że trwają prace nad przepisami. „Chcielibyśmy, aby w toku postępowania rozwodowego albo przed jego rozpoczęciem rodzice byli zobligowani do tego, żeby ze sobą rozmawiać”.

Mediacje i negocjacje w rodzinie

Pomysł nawiązuje do przepisów opracowanych podczas pierwszych rządów PiS w 2006 roku, według których wszystkie sprawy rodzinne miały być kierowane najpierw do mediacji. Ostatecznie przepisy nigdy nie weszły w życie. 

Bylibyśmy hipokrytami, gdybyśmy stwierdzili, że namawianie do mediacji to zły pomysł. Natomiast jeśli istotą mediacji jest dobrowolność, to jak mamy nazywać obowiązkowe mediacje?!

Kiedy mediacje zmieniają się w negocjacje

Zatem, czym są mediacje? Wbrew temu, co ostatnio pisała prasa na temat planowanych przepisów – że trudniej będzie o rozwód – rolą mediacji w przypadku spraw rozwodowych nie jest utrudnianie formalnego rozstania, lecz ułatwienie zwaśnionym stronom wejście w dialog. Rozwód, jak każdy konflikt (a tych nie brakuje na co dzień) wiąże się z ogromnymi emocjami; dodajmy, z emocjami negatywnymi. A gdy brakuje dialogu i porozumienia, cierpią z tego powodu wszystkie strony, nie tylko (byli) małżonkowie ale przede wszystkim ich dzieci. Mediacje, czyli dobrowolny i bezpośredni dialog, mogą pomóc zwaśnionym stronom. Często się zdarza podczas spotkań mediacyjnych, że osoby żyjące nieraz w długoletnim konflikcie po raz pierwszy zaczynają ze sobą szczerze i otwarcie rozmawiać.

Mediacje rodzinne – dobrowolne, poufne, protokołowane

Oprócz dobrowolności, zasadą mediacji jest poufność. W sesji uczestniczą wyłącznie zainteresowane strony i mediator (zdarza się, że uczestniczy w nich pełnomocnik). Wszystko, co strony powiedzą podczas mediacji pozostaje poufne, zaś mediator na koniec procesu mediacyjnego spisuje protokół, który ogranicza się do potwierdzenia faktu odbycia mediacji, liczby spotkań i końcowych ustaleń. Mediacje często kończą się podpisaniem przez strony ugody – dokumentu, który strony same wypracowują i na który same się zgadzają. Ugoda jest wynikiem wspólnej pracy stron, które w tej sytuacji same biorą na swoje barki rozwiązanie ich własnego problemu, rezygnując w ten sposób z arbitralnych rozstrzygnięć sędziów. W sensie prawnym ugoda nie wymaga zatwierdzenia przez sąd i posiada klauzulę wykonalności.

Mediacje znajdują zastosowanie w różnych dziedzinach

Mediacje mają zastosowanie w każdej dziedzinie życia, nie tylko w przypadku rozwodów oraz związanych z nimi podziału majątku i planu opiekuńczego nad dziećmi. W drodze mediacji rozwiązuje się konflikty ze sfery gospodarczej (pisaliśmy o mediacjach przy okazji konfliktu o kolejkę linową na Kasprowy), spory sąsiedzkie takie jak na przykład szkody wyrządzone przez dzieci, czy uciążliwe zachowania sąsiadów, a także konflikty pracownicze w miejscu pracy. To szybki, tani i skuteczny sposób na rozwiązanie praktycznie każdego sporu.

Jak negocjować z mężem i jak negocjować z żoną?

Gdzie w takim razie tkwi szkopuł? W dwóch kwestiach. Przymus w każdej sytuacji, nawet przemocowej, patologicznej rodzinie, gdzie jedna ze stron ucieka od oprawcy powoduje, że zamiast przeciąć cierpienie pokrzywdzonych, ciągnący się przez kilka tygodni, może nawet miesięcy proces mediacji może być jak sypanie soli na otwartą ranę. Dlatego sąd powinien mieć zachowane prawo do decydowania, czy wejście w mediacje ma jakiekolwiek szanse powodzenia. Druga kwestia to konsekwencje przymusu w opiniach społecznych – jest ogromna szansa, że projekt się zdewaluuje dlatego, że Polacy nie potrafią ze sobą negocjować w ogóle. Umiejętności rozstrzygania sporów nie uczy się dzieci w domach, przedszkolach, szkołach. Dorośli nie mają takiego przygotowania również, bo i skąd?! Zatem jeśli nakazujemy zwaśnionym, doprowadzonym do ostateczności osobom, które często się już nienawidzą wchodzenie w proces, który wymaga choć odrobiny chęci i otwartości nie przygotowując ich wcześniej do tej koncepcji, może następować naturalny, psychologiczny proces odrzucenia. Jedynym sposobem na to, byśmy wreszcie potrafili ze sobą rozmawiać jest wdrożenie przedmiotów o zdrowej komunikacji do nauczania. Zanim to się jednak stanie, może szybciej będzie można wprowadzić naukę o podstawach mediacji i negocjacji do programów nauk przedmałżeńskich? I nie chodzi tu o katolicki wymiar tego zadania, bo już teraz nakazy przebaczania, szacunku i cierpliwości, zgodnie z zasadami nowotestamentowymi wykładane są przez duchownych. Chodzi o praktyczny, świecki przekaz, czym jest zdrowa komunikacja bez przemocy i jak radzić sobie z emocjami, których w „na dobre i na złe” życiu, będzie mnóstwo. To byłby przełom! 

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here