Wędka czy ryba- Finowie na haczyku prokrastynacji

Koniec eksperymentu z rozdawaniem pieniędzy w Finlandii

Fiński eksperyment zaczął się 1 stycznia 2017 roku. Dwa tysiące bezrobotnych dostawało co miesiąc 560 euro i to bez żadnych zobowiązań – nie tracili tego uprawnienia, czyli pieniędzy nawet gdy znaleźli pracę. Bezrobotni w wieku 25-58 lat, którzy wzięli udział w eksperymencie zostali wylosowani przez fiński system opieki społecznej KELA. Projekt miał trwać dwa lata i zbadać zachowania bezrobotnych otrzymujących „dochód podstawowy”, ale ostatecznie został zatrzymany. W budżecie zaczęło brakować pieniędzy. 

„Dwa lata to zbyt krótki okres, aby można było wyciągnąć wnioski z tak rozległego eksperymentu. Powinniśmy mieć więcej czasu i pieniędzy, aby osiągnąć wiarygodne wyniki” – powiedział profesor Olli Kangas, jeden z ekspertów zajmujących się dochodem podstawowym, cytowany przez Business Insider. Projekt zostanie zastąpiony nowym „modelem aktywizacji”, dzięki któremu osoby stale niepracujące będą otrzymywały coraz mniejsze zasiłki. Oficjalne wyniki programu dochodu podstawowego będą opublikowane w przyszłym roku.

Dochód się należy?

Dochód podstawowy to idea mocno popierana przez znanych biznesmenów np. Elona Muska, szefa Tesli i SpaceX. Uważa on, że masowa robotyzacja i rozwój sztucznej inteligencji spowoduje zmniejszenie zapotrzebowania na pracę ludzi. „Masowe bezrobocie będzie ogromnym wyzwaniem. Myślę, że w końcu będziemy musieli mieć dochód podstawowy. To będzie konieczność. Będzie coraz mniej zawodów i pracy, którą człowiek będzie w stanie wykonać lepiej niż maszyna. Chciałbym pokreślić, że to nie jest coś, o czym marzę. Po prostu wydaje mi się, że to w którymś momencie nastąpi. Automatyzacja zmieni wiele, niemal wszystko będzie bardzo tanie” – przekonywał w wywiadach prasowych w ubiegłym roku.

A jednak decyzja o zakończeniu pilotażowego programu w Finlandii wskazuje, że masowe rozdawnictwo niepowiązane z wykonywaniem pracy nie jest odpowiedzią na czekającą świat rewolucję technologiczną. Fiński program zakładał, że zapewnienie podstawowego minimum egzystencji skłoni ludzi do poszukiwania pracy lub jej zmiany na lepszą, może lepiej płatną. I choć na ostateczne wyniki eksperymentu trzeba poczekać, założenia okazały się błędne.

Darmowe usprawiedliwianie odkładania

W negocjacjach mówimy, że nic za darmo. Nie wolno dawać nie otrzymując niczego w zamian, bo człowiek będzie racjonalizować taką sytuację bez końca i uzna, że mu się to po prostu należy. I już. Finowie mieli nadzieję, że w ich innowacyjnym i bardzo skutecznym systemie społecznym pojawi się dowód, że człowiek jednak leniwą jednostką nie jest. Cóż, naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w USA przekonują, iż jak najbardziej można, a nawet trzeba połączyć fakt, iż jeśli nie jesteśmy do czegoś przymuszeni, odkładamy działania na później. Prokrastynacja tłumaczona jest faktem, iż kiedyś od działania impulsowego zależało przetrwanie człowieka. W dawnych czasach odkładanie pewnych czynności w czasie (na później) było koniecznością, bo impuls decydował o być albo nie być. W dalszym rozwoju człowieka  odkładanie przekształciło się na działania ciągłe, nawykowe. Kiedy rozejrzymy się wokół, kiedy zrobimy rachunek sumienia widzimy, że wielu z nas doprowadza tę sytuację do życiowej patologii. Czyli prokrastynacja to atawizm? Niektórzy naukowcy skłaniają się ku tej teorii. Jeśli tak więc jest, to trudno to zwalczyć, bo posiadanie w genach pewnego typu zachowań działa na nas przymusem. Natomiast trzeba z tym walczyć. Dopiero uświadomienie sobie tego, że jeśli jest nam dobrze, jeśli nie mamy przymusu, to w ogromnej większości przypadków będziemy odkładać działanie na później powoduje, że zaczynamy myśleć trzeźwo o planowaniu. Także w biznesie. A w dzisiejszych czasach jest to szczególnie istotne. Ostatnia dekada poprzez rozwój technologii przyniosła mnóstwo wypełniaczy czasu, czasozżeraczy. Mamy zatem wymówki, jesteśmy wciąż zajęci. Od dziecka już technologia podejmuje decyzje o odkładaniu ważnych rzeczy na później, „za nas”. Media społecznościowe, smartfony, gry, telewizja na żądanie, dostępność informacji w milisekundzie, z całego świata. Co zatem jest priorytetem, jeśli listy rzeczy ważnych nie tworzy przymus? Otrzymywanie comiesięcznej kwoty, dzięki której dana osoba jest w stanie posiadać pewnego rodzaju stabilizację, powoduje odsuwanie od siebie konieczności natychmiastowego działania. Konieczne jest zatem samozaparcie, by pomimo braku imperatywu, wziąć się do działania i poszukać zajęcia, lepszej pracy, czyli coś w swoim życiu zmienić. Nie wszyscy jednak potrafią znaleźć w sobie taką motywację, eksperyment, nawet niedokończony – ewidentnie to pokazał. 

Wyniki tego badania powinny zostać przedstawione wszystkim zarządzającym większymi procesami, których jednym z podstawowych elementów działania jest człowiek. No i powinny być wzięte przez nich pod uwagę, bo jak widać nie ma się co obrażać na to, że człowiek nie działa z samomotywacji, tak samo efektywnie, jak wówczas jeśli jego motywację pomaga budować mu jego zewnętrze. Co zatem zastosować, by wspomóc współpracowników w zwalczaniu atawizmu prokrastynacji? Efektywność używanych narzędzi, będzie pewnie różna. Można użyć zachęty, niekoniecznie przymusu. Natomiast należy o tym mechanizmie pamiętać zarówno projektując złożone procesy, jak i działając z ludźmi na co dzień. 

Finowie, jako innowatorzy, odważyli się sprawdzić co może nas czekać w przyszłości, z jakimi wyzwaniami będziemy się mierzyć. Ale też podpowiadają nam wynikami przerwanego eksperymentu – w jaki sposób powinniśmy radzić sobie z zarządzaniem sobą. Pomyślmy o tym następnym razem, kiedy przepiszemy niewykonane zadanie z dzisiaj, na kolejny dzień. Pomyślmy o tym również wówczas, gdy zechcemy zbesztać naszego współpracownika, który swoją wypowiedź na temat zleconego mu zadania zacznie od wymieniania różnych usprawiedliwień. Przypomnijmy sobie swoje studia i uczenie się do egzaminów w noc przed podejściem do nich, czy termin składania rocznego zeznania podatkowego. Być może czas na to, by zamiast serwowanych sobie raz po raz wyrzutów sumienia podejść do układania swojego kalendarza nieco inaczej? Negocjacje z samym sobą? A jakże!

TWÓJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here